Pokarm dla rybek

Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że pokarm to jeden z podstawowych czynników wpływających na zdrowie naszych rybek akwariowych. Brak zróżnicowanej diety jest przyczyną wielu chorób wewnętrznych, dlatego urozmaicone żywienie zapewnia wyższą odporność i wychowanie zdrowego potomstwa. Pragnę nadmienić, że każdy gatunek ryb posiada w środowisku naturalnym pewne preferencje, więc nie każda rybka będzie chciała posilić się suchym pokarmem złożonym z larw komarów i małych rozwielitek. Nie wystarczy tu zwykły pokarm dla papug, czy dla szynszyli. Preferencje żywieniowe poszczególnych jednostek zostały opisane w encyklopedii ryb akwariowych.

Ilość podawanego pokarmu musi być dostosowana do rozmiarów gatunku oraz jego dojrzałości – czym innym będziemy karmili dorosłego osobnika, a czym innym młody narybek. Może to się wydawać dziwne, ale nie należy dążyć do tego, aby nasi podopieczni nie pływali jak „nadęte balony” – słodkowodni pływacze jedzą często bez umiaru, a zbyt przepełnione żołądki także mogą prowadzić do chorób. Literatura wskazuje, że jednorazowe przekarmienie jest dużo większym problemem od kilkudniowego głodowania. Będzie najlepiej, jeśli ryby szybko poradzą sobie z wrzuconym przez akwarystę posiłkiem i nadal będą wyglądały na smukłe. Są owszem okresy, w których mieszkańcy zbiorników muszą mieć nieco zwiększone dawki pokarmu – okres potarliskowy i przed okresem rozpłodowym. Ile razy dziennie karmić ryby? Sam zawsze podawałem jedzenie 1-2 razy dziennie i to właściwie chyba norma wśród akwarystów. Część osób karmi swoje ryby nawet 4-5 razy dziennie, ale uważam to za zbędne – prowadzi to do przekarmienia, a z czasem pogorszenia warunków wodnych, ponieważ nie nadążymy z odmulaniem dnia akwarium.

W sklepach akwarystycznych można znaleźć mnóstwo żywego i suchego pokarmu. Na rynku znajduje się kilku wiodących producentów, ale sam nigdy nie skupiłem się na doborze odpowiedniej diety jednej firmy. Nie mniej w moich rękach najczęściej lądowały produkty firmy Tetra. Najcenniejszym pokarmem jest naturalnie żywy – zawiera optymalną ilość składników odżywczych i mam wrażenie, że po nim moje ryby były zawsze lepiej wybarwione – moje subiektywne wrażenie. Większym rybom chętnie smakowały posiekane dżdżownice, a mniejszym zazwyczaj podawałem larwy komarów (wybierałem się po nie nad jezioro). Czasami sięgałem jeszcze po wazonkowce – przez krótki okres czasu miałem małą hodowlę.

Chociaż naturalny pokarm suchy i żywy wyczerpuje właściwie całą gamę składników odżywczych potrzebnych rybom to można dokonać urozmaicenia ich diety o inne jednostki. Roślinożernym pływakom (np. molinezja) można śmiało podawać gotowaną lub sparzoną sałatę, marchewkę, a bawet ogórka. Słyszałem, że dosyć dobrze sprawdzają się także tarte płatki owsiane i mleko w proszku, ale sam tego nie praktykowałem. Dieta roślinna może być także wzbogacana o gotowane żółtko jaja kurzego, ale te robi wyjątkowo dużo zamieszania i przy większych kawałkach skutecznie zabrudza wodę w akwarium. Dla osób, które posiadają dodatkowe akwarium polecam np. zakup pary gupików, których szybko rozwijające się młode mogą być pożywieniem dla większych rybek, np. skalarów.