Schorzenia kośćca (kręgosłupa) u ryb akwariowych

Kilka lat temu w moim akwarium urodził się mieczyk zielony, który miał wrodzoną wadę kręgosłupa. Występowała również wada zgryzu. Wrodzoną, ponieważ zauważałem ją już kiedy rybka była jeszcze młodym narybkiem. Wyróżniała się spośród rodzeństwa nieco załamaną częścią grzbietową i jestem pewien, że problem nie leżał po mojej stronie – tj. miał zapewnioną odpowiednią dietę, warunki życia itd. Skąd to schorzenie? Dziś dochodzę do wniosku, że problemem mogło być zbyt bliskie pokrewieństwo.

Wśród zwierząt bliskie relacje przy kolejnych pokoleniach także się zdarzają. W moim przypadku doszło do kontaktu ojciec – córka (brzmi okropnie, ale hodowla „wewnętrzna” jest bardzo popularna i nieczęsto zdarzają się komplikacje). Całe potomstwo mieczyka zielonego było zdrowe poza jedną sztuką.

W trakcie rozwoju narybku naturalnie nie korzystałem z chemii i dbałem o stałą temperaturę wody wykorzystując podgrzewacze wody i chłodnice wody. Wady kośćca mogą być spowodowane nieodpowiednią dietą – tutaj brak odpowiednich witamin i zróżnicowania pokarmu, ale także zakażeniami zbiornika akwariowego, urazami fizycznymi oraz kazirodztwem. Nie wiem czy tak można odnosić to do rybek, ale tylko tak zobrazuję co mam na myśli.

Jestem zdania, że przypadek mojej rybki pokazał jak silne wady genetyczne mogą wyniknąć ze zbyt bliskiego kontaktu między rybami. Mieczyk zielony miał utrudnione pływanie, był nieco bardziej osowiały i często odpoczywał na grysie. Był ze mną chyba dobre 2-3 lata po czym zabrała mi go jakaś choroba wewnętrzna. Zastanawiam się czy etycznym jest rozmnażanie rybek z tak bliskiego pokrewieństwa. Kiedyś nawet o tym nie myślałem i przypuszczam, że część z Was także nie do końca zdaje sobie sprawę z możliwości narodzin chorego pokolenia lub poszczególnych rybek.